Strona główna » EKOdom » Pompa ciepła w domu z lat dziewięćdziesiątych: kiedy to się spina, a kiedy nie
Pompa ciepła w domu z lat dziewięćdziesiątych: kiedy to się spina, a kiedy nie
Dom z połowy lat dziewięćdziesiątych to w Polsce najczęstszy przypadek budynku, w którym ktoś dziś myśli o pompie ciepła. Ściany z pustaka, dwanaście albo osiem centymetrów styropianu położonego wtedy, gdy wydawało się to grubą warstwą, okna wymienione przy okazji jakiegoś remontu i instalacja grzewcza z żeliwnymi grzejnikami, która przez trzydzieści lat po prostu działała. Odpowiedź na pytanie, czy pompa ciepła da w takim domu oszczędność, brzmi „to zależy”, ale nie od marki urządzenia. Zależy od temperatury, jaką instalacja potrzebuje na zasilaniu w najzimniejszy tydzień roku. To jedna liczba i można ją oszacować, zanim ktokolwiek wyceni montaż.
Temperatura zasilania decyduje o wszystkim
Pompa ciepła nie wytwarza ciepła, a przenosi je z powietrza albo gruntu do wody w instalacji. Im wyżej trzeba tę wodę podgrzać, tym więcej prądu zużywa sprężarka. Różnica nie jest drobna: przy zasilaniu trzydziestopięciostopniowym urządzenie pracuje z wysoką sprawnością, przy pięćdziesięciu pięciu stopniach ta sprawność spada w okolice, w których rachunek za prąd przestaje być atrakcyjny wobec gazu.
Stare instalacje projektowano na wodę o temperaturze siedemdziesięciu, a czasem dziewięćdziesięciu stopni. Nie znaczy to, że tyle jest potrzebne dzisiaj, bo dom po wymianie okien i dociepleniu traci mniej ciepła niż w dniu budowy. Najprostszy test jest darmowy: w mroźny dzień, gdy na zewnątrz jest około minus dziesięciu stopni, ustawia się na kotle temperaturę zasilania pięćdziesiąt stopni i sprawdza, czy po kilku godzinach w domu utrzymuje się komfortowa temperatura przy otwartych wszystkich głowicach.
Jeśli tak, pompa ciepła w tym budynku ma sens bez wielkiej przebudowy. Jeśli w pokojach jest chłodno, wiadomo, ile brakuje, i wiadomo, że najpierw idą zmiany w instalacji albo w izolacji, a pompa dopiero potem. Kolejność odwrotna, czyli montaż urządzenia i dopiero potem szukanie oszczędności, jest najdroższym sposobem uczenia się fizyki.
Co zwykle trzeba zmienić w instalacji
Pierwsza pozycja to grzejniki w pomieszczeniach, które przy niższej temperaturze zasilania okazują się za małe. Rzadko dotyczy to całego domu. Zwykle dwa, trzy pokoje mają grzejniki dobrane kiedyś na oko i właśnie one wyznaczają temperaturę dla całej instalacji, bo sterowanie musi zaspokoić najgorszy przypadek. Wymiana trzech grzejników na wyższe albo na modele z większą powierzchnią bywa tańsza niż podniesienie temperatury w całym układzie na kolejne dwadzieścia lat.
Druga to średnice i przepływy. Pompa ciepła potrzebuje większego przepływu niż kocioł, bo pracuje na mniejszej różnicy temperatur między zasilaniem a powrotem. W instalacjach po przebudowach zdarzają się odcinki zwężone, zapiaszczone albo zaślepione po dawnych zmianach. Przepłukanie układu i uporządkowanie kotłowni to standardowy element takiej modernizacji, a nie dodatek.
Trzecia to bufor i zabezpieczenie minimalnej ilości wody w obiegu. Urządzenie musi mieć gdzie oddać ciepło również wtedy, gdy wszystkie głowice się przymkną, inaczej wchodzi w cykl włącz-wyłącz, który zużywa sprężarkę. W praktyce oznacza to zbiornik buforowy albo obieg stale otwarty, na przykład jeden grzejnik bez głowicy termostatycznej.
Czwarta to przygotowanie ciepłej wody użytkowej. Zasobnik do pompy ciepła ma większą wężownicę niż ten sprzed trzydziestu lat, bo wymiana ciepła musi zachodzić przy niskiej temperaturze wody grzewczej. Stary zasobnik podłączony do nowej pompy grzeje wodę wolno i zmusza urządzenie do pracy na najwyższych parametrach, czyli dokładnie w zakresie najmniejszej sprawności.
Ile z tego wychodzi w rachunku
Uczciwa kalkulacja obejmuje trzy liczby: roczne zużycie ciepła budynku, sprawność sezonową pompy przy realnej temperaturze zasilania i cenę energii z uwzględnieniem taryfy. Dom o zapotrzebowaniu stu pięćdziesięciu kilowatogodzin na metr kwadratowy rocznie, ogrzewany wodą o temperaturze pięćdziesięciu stopni, da inny wynik niż ten sam dom po wymianie trzech grzejników i z zasilaniem czterdziestopięciostopniowym.
Warto policzyć też scenariusz pośredni, o którym rzadko się mówi: pompa ciepła jako źródło podstawowe i pozostawiony stary kocioł na najzimniejsze dni. Taki układ pozwala dobrać mniejszą, tańszą pompę pracującą przez większość sezonu w optymalnym zakresie, bez przewymiarowania pod dwa tygodnie mrozu. Wymaga za to sterowania, które potrafi przełączać źródła, i miejsca w kotłowni na oba.
Pominięcie tej arytmetyki prowadzi do najczęstszego rozczarowania: urządzenie działa poprawnie, dom jest ciepły, a rachunek za prąd w styczniu przewyższa dawny koszt gazu. Nie ma w tym awarii ani oszustwa, tylko instalacja pracująca w zakresie, do którego pompa nie została zaprojektowana.
Od czego zacząć, jeśli dom ma trzydzieści lat
Pierwszy krok to test temperatury opisany wyżej, zrobiony w mroźny dzień i zapisany. Drugi to przegląd instalacji: spis grzejników z wymiarami, sprawdzenie, gdzie są zawory odcinające i obejrzenie kotłowni pod kątem miejsca na bufor i zasobnik. Trzeci to zestawienie kosztów modernizacji instalacji osobno od kosztu samego urządzenia, bo to pierwsza pozycja decyduje o tym, czy inwestycja się domknie.
Czwarty krok to rozmowa z instalatorem, który zapyta o wynik testu, zanim zapyta o metraż. Pytanie o samą powierzchnię domu i szybka propozycja urządzenia o „bezpiecznej” mocy to sygnał, że dobór powstaje z katalogu, a nie z budynku. Materiały do modernizacji instalacji, od grzejników przez armaturę do zasobników, dostarczają hurtownie instalacyjne. W ofercie Onninen pompy ciepła zestawione są razem z parametrami pracy, więc porównanie wielkości wężownicy zasobnika czy zakresu temperatur zasilania nie wymaga szukania w kilku miejscach – dane widać przy urządzeniu, na przykład przy pompach o mocy ośmiu kilowatów na onninen.pl.
Dom z lat dziewięćdziesiątych rzadko wyklucza pompę ciepła. Częściej wyklucza ją założenie, że wystarczy wymienić źródło i nie dotykać niczego więcej. Kolejność prac jest tu ważniejsza niż wybór producenta, a każda z decyzji da się sprawdzić jeszcze przed podpisaniem umowy. Asortyment dla instalacji grzewczych i pomp ciepła znajdziesz na www.onninen.pl.





